auto giełda samochodowa autosezam.pl

Haczyki w samochodowej gwarancji

Wydawać by się mogło, że gwarancja dana nam na auto zakupione w salonie po prostu nam się należy. Uważamy – i słusznie! – że nie powinniśmy nic za nią płacić, że to obowiązek sprzedającego dać nam zapewnienie, że cokolwiek działoby się z autem, nie musimy się martwić o dodatkowe koszty. Tymczasem dealerzy samochodowi również nie chcą troszczyć się o stan swoich finansów i zabezpieczają się, ukrywając w umowie gwarancyjnej pewne „haczyki”. Czy przez to my, kliencie stajemy się bezsilni?

Wydawać by się mogło, że gwarancja dana nam na auto zakupione w salonie po prostu nam się należy. Uważamy – i słusznie! – że nie powinniśmy nic za nią płacić, że to obowiązek sprzedającego dać nam zapewnienie, że cokolwiek działoby się z autem, nie musimy się martwić o dodatkowe koszty. Tymczasem dealerzy samochodowi również nie chcą troszczyć się o stan swoich finansów i zabezpieczają się, ukrywając w umowie gwarancyjnej pewne „haczyki”. Czy przez to my, kliencie stajemy się bezsilni?

Co to właściwie jest?

Gwarancja to rodzaj dobrowolnej umowy między kupującym a sprzedającym, w którym kupujący zyskuje nie tylko dodatkowe uprawnienia, ale także obowiązki. Umowy gwarancyjne nie są regulowane przez prawo, w związku z czym, każdy sprzedawca może ustalić własne zasady. Najczęstszymi zabezpieczeniami stosowanymi przez dealerów jest obowiązek przestrzegania przez kupującego harmonogramu przeglądów i przeprowadzaniu inspekcji w zgodzie z pewnymi standardami. Ci klienci, którzy się do tego stosują, automatycznie generują zyski ASO, a ci, którzy łamią tę zasadę tracą ochronę gwarancyjną. Warto jednak pamiętać, że nawet w takim przypadku, nabywca auta może jeszcze coś zdziałać.

Przegląd poza ASO w Unii Europejskiej

Sprzedającym nie wystarczy samo dokonywanie przeglądów okresowych. Producenci ściśle określają czas i sposób przeprowadzania inspekcji, przez co większość kierowców zleca wykonanie tej usługi autoryzowanej stacji. Oczywiści można skorzystać z innego warsztatu, ale wtedy sami jesteśmy zobowiązani do tego, by spełnić wymogi producenta. By nie stracić gwarancji powinno się zachowywać procedury serwisowe oraz stosować tylko części oryginalne (lub elementy o podobnych parametrach). Dla własnego spokoju lepiej poprosić o udokumentowanie przeglądu wykonanego poza ASO (podstawą będzie wprowadzenie odpowiedniego wpisu do książki serwisowej samochodu). Dzięki temu będziemy mieli prawo do rozszczep gwarancyjnych. W przypadku, gdyby producent odrzucił nasze żądani, możemy postraszyć go sądem – a w czasie ewentualnego procesu udowodnienie zależności między wizytą w nieautoryzowanym warsztacie a późniejszą awarią będzie należało do samego serwisu.

Zaniedbanie to nasza wina

Zaniedbanie jest zdecydowanie powodem do wygaśnięcia gwarancji. Dotyczy to nie tylko przeglądów okresowych, ale także zwlekania z wykonaniem koniecznych wymian eksploatacyjnych zaleconych przez autoryzowaną stację obsługi.

Żadnych zmian

Warunki większości gwarancji dość jasno mówią o tym, że kierowca nie można wprowadzać żadnych zmian do konstrukcji pojazdu, tym samym wyklucza się takie operacje jak np. chiptuning. Jeśli koniecznie chcemy jakichś modyfikacji, wykonać je możemy tylko w autoryzowanym warsztacie.

Coś zamiast gwarancji

Jak widzimy, nie zawsze gwarancja daje nam pewną ochronę. W większości umów sprawa wygląda tak, że mamy prawo do darmowych napraw, ale tylko na określonych przez ASO warunkach. Na szczęście po swojej stronie mamy prawo – jeśli nie jesteśmy zadowoleni z rozwiązań podsuniętych nam przez producenta możemy skierować sprawę do sądu; nie z tytuły niedotrzymanej umowy gwarancji, a z powodu niezgodności towaru z umową. Takie rozwiązanie nie nakłada na kierowcę żadnych eksploatacyjnych wymogów.

Pozostałe artykuły motoryzacyjne